środa, 2 listopada 2011

Jak sie nie ma co sie lubi... Si no encuentras lo que te gusta...

Tu na wyspach scrapbooking jest baaaardzo malo popularny, sklepow jak w Polsce nie ma, te genialne pepiery... kwiatki... wstazki... a zamawiac wszystko przez net tez drogo (wysylki!!), wiec robie sobie wycieczki po sklepach wszelkich i kupuje: papier do pakowania prezentow, wstazki i guziki w pasmanteriach, koraliki i naklejki u chinczykow... kombinuje jak "koñ pod gorke" jak to mowi moj tata. Ostatnio otwarto kilka sklepow z artykulami do tworzenia bizuterii i kupilam sobie... Big Shota z Sizzix. Hurra! Oczywiscie wszelkie wykrojniki i szablony do tloczenia musze szukac w necie, ale co tam, taaaaki sukces, to juz cos!
En las islas scrapbookin es poco conocido, casi nada, no hay tiendas especializadas como en Polonia o península y comprar todo por Internet sale caro (envíos), hay que buscarse la vida como sea. Pues hago excursiones por las tiendas comprando papel de regalos, cintas y botones en mercerías, pegatinas y perlitas en los chinos... Ultimamente abrieron un par de tienas con cositas para hacer bisutería y allí me compré... la Big Shot Sizzix! Por fin! Naturalmente toooodos los accesorios tengo que comprar por Internet, pero nada, no importa, la máquena esta aqui, eso ya es un éxito.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza